Dziennik Gazeta Prawana logo

Polska scena muzyczna na chwilę przed wielkim wybuchem

14 kwietnia 2017, 10:40
Ten tekst przeczytasz w 16 minut
Kękę; fot. wydawnictwo Takie Rzecz
Kękę; fot. wydawnictwo Takie Rzecz/Media
Słuchając popularnych stacji radiowych i oglądając programy telewizyjne, można dojść do wniosku, że polski rynek muzyczny jest najnudniejszy na świecie. Ale prawdziwe życie toczy się gdzie indziej. Znacie KęKę, Palucha, Kaliego, Małpę, Pro8l3m, Białasa, Dudka P56 i Sitka ?

Dla niejednego słuchacza lektura zestawienia OLiS (lista najchętniej kupowanych płyt przygotowywana przez ZPAV – Związek Producentów Audio-Video) może być zaskakująca. Zarówno raporty cotygodniowe, jak i te ukazujące nasz rynek w ujęciu rocznym pełne są nazwisk, które przeciętnemu odbiorcy są nieznane. Oczywiście, pojawiają się również artyści popularni i lubiani. W podsumowaniu 2016 r. znalazły się m.in. Agnieszka Chylińska, Ania Dąbrowska, a także grupa Kult. Część osób rozpozna może jeszcze zwycięzcę zestawienia – łódzki raper O.S.T.R. sprzedał do tej pory 100 tys. płyt, nagrywa od 16 lat i można go czasami usłyszeć w radiowej Trójce. Ale między nimi znajdują się nazwiska i pseudonimy, które dla przeciętnego odbiorcy są tajemnicą.

Na przykład KęKę, który dla komercyjnych stacji radiowych jest muzykiem wyklętym. Radomski raper zajął szóste miejsce w zestawieniu najlepiej sprzedających się płyt ubiegłego roku i jest jednym z hiphopowców, których znają młodzi, a media pomijają. Jednak to właśnie on oraz Paluch, Kali, Małpa, Pro8l3m, Białas, Dudek P56 i Sitek sprzedają więcej albumów niż artyści wypełniający czas antenowy komercyjnych rozgłośni radiowych. Raperzy okupują szczyty OLiS przez niemal połowę roku. Często debiutują od razu na pierwszym miejscu – tak jak w tym roku zrobili to Guzior z płytą "", Bedoes z "", Hades ze "", Dwa Sławy z "". Żadnego z nich nie promują ogólnopolskie rozgłośnie radiowe.

Podobnie sytuacja wygląda w wypadku alternatywnych zespołów rockowych i popowych. Wysoko w zestawieniach OLiS plasował się kabaretowo-metalowy zespół Nocny Kochanek, którego nagrania prezentowane są niemal wyłącznie w audycjach tematycznych. Na pierwszym miejscu odnalazł się też Happysad. Ten ostatni zespół jest przypadkiem szczególnym, bo gra ich nawet RMF FM (najpopularniejsza rozgłośnia w Polsce), ale za to prezentuje piosenkę "" z 2004 r., nie sięgając po nagrane później lepsze numery. Jeszcze inaczej jest z Kortezem, który z płytą "" znalazł się na dziewiątym miejscu w podsumowaniu 2016 r. Artysta dostał Fryderyka za debiut roku, był na szczycie listy radiowej Trójki. Jednak poza tą stacją był właściwie nieobecny – z niewiadomych powodów największe rozgłośnie bały się nastrojowych, momentami romantycznych ballad. Ale nawet bez wzmożonej radiowej promocji Kortez sprzedał ponad 30 tys. płyt.

9249876-fot.jpg
Kortez na Open'er 2016 / fot. Joanna Combik

Żeby było miło

– twierdzi redaktor naczelny "" Jarek Szubrycht. – – podsumowuje.

Nie do końca zgadza się z takim podejściem Damian Ekman, który przez lata promował zespoły wydające w wytwórni Fonografika, a obecnie jest menedżerem zespołów Ted Nemeth oraz Besides. – – mówi. Zauważa przy tym szerszy problem pokazujący kondycję mediów muzycznych i dziennikarstwa muzycznego: – .

Artyści, którzy nie docierają do mediów, zdobywają szczyty zestawień sprzedaży, organizując samodzielnie lub przez zaprzyjaźnioną (zazwyczaj małą) wytwórnię dosłownie wszystko: od sprzedaży poprzez dystrybucję, produkcję teledysków po promocję. Posiadają gigantyczną bazę fanów zrzeszonych wokół profili twórców w mediach społecznościowych, a to, zdaniem wielu obserwatorów, można traktować jako główne źródło ich sukcesu. O.S.T.R. ma 808 tys. fanów na Facebooku (dwa razy więcej niż wszystkie obecne w parlamencie partie polityczne razem wzięte), Małpa – 270 tys., KęKę – niespełna 230 tys., Guzior – 58 tys. Dzięki Facebookowi i innym serwisom można dotrzeć do licznego grona wyznawców z całkowitym pominięciem tradycyjnych mediów. Bez wyśmiewanych w środowisku występów w telewizjach śniadaniowych i udziału w programach typu reality show. Kiedy trzeba sprzedać płytę albo pokazać nowy teledysk, wystarczy kilka odpowiednich wpisów.

9775310-napularniejszy-artysta-w-polsce.jpg
Napularniejszy artysta w Polsce w 2016: O.S.T.R.

Zrób to sam

Oczywiście nawet niezależni artyści muszą być gotowi na długi i staranny proces promocyjny. Bez tego nie będzie pierwszego miejsca na OLiS. Nowa płyta zapowiadana jest na długo przed premierą, a jej wydanie poprzedza wypuszczenie dwóch lub trzech singli. Album można zamówić w przedsprzedaży, czasami nawet na dwa miesiące, zanim płyta trafi do tradycyjnych lub internetowych sklepów. To sprytne posunięcie – płyta opłacona jest z góry, co pozwala na błyskawiczne pokrycie kosztów produkcji, a także oszacowanie zainteresowania. Nie ma więc bolesnego procesu zwrotów, nie ma osławionego 150-dniowego terminu płatności faktur, na który narzekają wydawcy współpracujący z wielkimi sieciami sklepów. Płycie zamówionej w przedsprzedaży często towarzyszą akcje promocyjne. Muzycy grupy Happysad pokazywali w internecie żmudny proces składania autografów na każdym zakupionym przed premierą egzemplarzu (łącznie każdy z sześciu muzyków musiał podpisać się na płytach ponad 3600 razy), do niektórych dołączane były bilety lub T-shirty.

Płyty w paczki i koperty pakują często sami przedstawiciele wytwórni. Zdarza się, że – gdy artysta sam wydaje swoją płytę – do pracy zatrudnia całą rodzinę, a mieszkanie zamienia się wtedy w manufakturę: jedna osoba pakuje do kopert, druga nakleja znaczki, trzecia adresuje.

Hasło "" (DIY, Do It Yourself) pojawia się na rynku muzycznym coraz powszechniej. Powstaje więcej oficyn wydawniczych zakładanych przez artystów. Często mają one na koncie jedną lub dwie pozycje, a repertuar jest przeolbrzymi: od muzyki ludowej przez elektronikę, jazz i muzykę gitarową po albumy z muzyką chóralną i dawną. Nie ma tygodnia, by ktoś nie próbował pozyskać środków na wydanie albumu dzięki platformie crowdfundingowej, czyli publicznej zbiórce pieniędzy. Środków na debiut szukają w tej chwili muzycy legnickiego Cynamonowego Ogrodu, potrzebują na wydanie płyty 5 tys. zł – o zespole nikt szerzej nie słyszał, ale nabywców, którzy zapłacą z góry za album, nie brakuje. Grupa ma już niemal cały budżet zebrany. Z takiego sposobu poszukiwania finansów korzystają nie tylko debiutanci. – – mówi Janek Samołyk, muzyk obecny na scenie od kilkunastu lat. – – tłumaczy.

Ta sytuacja nie dotyczy wyłącznie muzyków, lecz także niezależnych mediów. "" zaczęła działalność dzięki udanemu crowdfundingowi. Na niszowe zapotrzebowanie odpowiedział też awangardowy, poświęcony ostrzejszej muzyce "". Redaktorzy obu pism, gdy tylko dostaną świeżo wydrukowane egzemplarze, robią to samo, co wydawcy z małych wytwórni płytowych – na długie godziny zasiadają do kopert, znaczków i list prenumeratorów.

Pełne stadiony i puste sale

Większość płyt już w dniu premiery dostępna jest legalnie w internecie, np. poprzez serwisy streamingowe typu Tidal czy Spotify, w których abonament miesięczny za słuchanie wszystkich, dowolnie wybranych płyt kosztuje 19,90 zł lub jest finansowany w promocji przez operatora telefonii komórkowej. Mimo tego albumy kupuje od kilku do kilkudziesięciu tysięcy osób. To kolejny fenomen rynku niezależnego: fani nie ukrywają, że w czasach, w których utwory odtwarzają z internetu, płyty kupują tylko po to, by okazać twórcy szacunek lub wesprzeć kogoś, kogo lubią. O szacunku do idola najczęściej mówi się w przypadku graczy obecnych na rynku od lat, m.in. weteranów sceny metalowej, jak Behemoth czy Vader, lub hiphopowej, jak O.S.T.R., Ten Typ Mes, Sokół, Wienio czy powracający po długiej przerwie Kaliber 44.

Znacznie trudniej mają artyści początkujący – ci, nawet posiadający kilkadziesiąt tysięcy fanów, muszą utrzymywać się z innych, często niezwiązanych z muzyką zajęć. KęKę to były radomski listonosz, Krzysztof Sokołowski, wokalista Nocnego Kochanka, to nauczyciel języka angielskiego w Gimnazjum nr 48 na warszawskiej Woli. By trafić do fanów, trzeba bardzo długo walczyć, grać setki koncertów za bardzo niskie stawki, sprawiać, by nazwa zostawała w głowie miłośników. A gdy spojrzymy na rynek koncertowy, znów okazuje się, że ci, o których pozornie nic nie słychać, są bardziej aktywni niż spora część artystów obecnych na radiowych playlistach. Chociaż i jedni, i drudzy znajdą tu swój kawałek tortu.

9841583-okladka-albumu-zdrajcy-metalu.png
Okładka albumu "Zdrajcy metalu" zespołu Nocny Kochanek

Polski rynek koncertowy można bowiem podzielić na dwie części. Jedną są imprezy plenerowe, organizowane za pieniądze sponsorów oraz fundusze z magistratów i urzędów gmin. Na darmowe spędy przychodzą często przypadkowe osoby, dlatego sponsorzy często życzą sobie, by grali na nich artyści znani i lubiani. O tym, kto zagra na danej imprezie, często decyduje to, czy miejscowy kacyk zna danego wykonawcę i potrafi zaśpiewać choćby jeden z refrenów jego piosenek. A tego bez obecności w grającym non stop radiu lub ulubionej telewizji śniadaniowej osiągnąć się nie da.

Prawdziwą próbą popularności dla polskich artystów jest zatem granie koncertów biletowanych. Są wykonawcy, którzy w trasy koncertowe ruszają co roku i bez problemu wypełniają największe kluby. To z jednej strony znani od lat T.Love, Lady Pank, Bajm czy Happysad, z drugiej – artyści o uznanym statusie w drugim obiegu, głównie najważniejsi przedstawiciele sceny hiphopowej. W ostatnich latach dołączyli do nich artyści środka: Dawid Podsiadło bez problemu wypełnił niedawno warszawską halę Torwar, zaś popularność występów Korteza była tak ogromna, że w niektórych miastach organizowano drugi koncert tego samego dnia, by sprostać gigantycznemu zainteresowaniu.

Dla młodych twórców poligonem doświadczalnym są wizyty w małych klubach. – – mówi Patryk Pietrzak z rockowej grupy Ted Nemeth. – – mówi artysta. I choć jego zespół ma na koncie debiutancki album wydany dla S.P. Records oraz wspólną trasę u boku Happysad, wciąż lubi występować w małych salach. A te coraz chętniej zapraszają do siebie debiutantów.

Przez lata właściciele lokali bali się ryzykować, twierdząc, że na nieznane z mediów twarze nikt nie będzie chciał przyjść. Jednak mechanizm, który zmusił ludzi do poszukiwania poza głównymi środkami przekazu, zadziałał i tu, a pluralizm gatunkowy, jaki widzimy, może zaskoczyć niemal wszystkich. Serwis Koncertomania.pl podaje, że w samej tylko Warszawie na najbliższe 12 miesięcy zostało zaplanowanych ponad 2400 imprez muzycznych. W stolicy zdarzają się weekendy, podczas których można doliczyć się 200 koncertów.

Nowe pokolenie

Wszystko wskazuje, że za chwilę możemy mieć wreszcie zmianę warty. Ale trudno ją prognozować: polski hip-hop to zjawisko znane od 20 lat, ale dopiero dziś zdominował scenę niezależną. Jarek Szubrycht wątpi jednak, czy dojdzie do gwałtownych przetasowań na rynku muzycznym. – – opowiada naczelny "". – – opowiada.

9327256-natalia-nykiel-i-rysy-na-festiwalu.jpg
Natalia Nykiel i Rysy na festiwalu Audioriver 2016 / fot. Audioriver

Wydaje się jednak, że zmiany muszą nastąpić, bo dorastające pokolenie, które wprowadziło do sprzedażowych zestawień nikomu wcześniej nieznanych twórców, wreszcie doszło do głosu. I organizuje rzeczywistość po swojemu. – – mówi Natalia Nykiel, autorka jednego z najciekawszych i najcieplej przyjętych debiutów ostatnich lat. – .

Natalia Nykiel sprawiła, że elektropop stał się zjawiskiem znajomym większości Polaków. Nie poszła jednak za tym taka zmiana gustów, jaka np. w latach 90. towarzyszyła pojawieniu się zespołu Hey. Czy takie zmiany dziś są w ogóle możliwe? I kto miałby ich dokonać? Na razie polska scena muzyczna przypomina krajobraz przed erupcją wulkanu. Na pierwszy rzut oka nie widać wskazówek, że może dojść do wielkiego wybuchu. Ale tuż pod powierzchnią wrze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj