"Madonna często mówiła o sobie, że jest popową rewolucjonistką, przełamującą bariery ikoną feminizmu i walki o seksualną wolność. Jej najnowsza bitwa toczy się o przetrwanie" – napisał w recenzji płyty "Madame X" dziennikarz "The Telegraph".

Sama Madonna mówi, że teraz walczy z dyskryminacją ze względu na wiek: "wypomina mi się, że skończyłam 60 lat".

"Sama decyduję, jak mam żyć i kim chcę być" – Madonna Louise Ciccone śpiewa w piosence "Extreme Occident", która znalazła się na specjalnym wydaniu nowej płyty artystki.

Recenzent "The Telegraph" podkreśla, że walka Madonny nie jest łatwa. Królowa pop swojej ery, która stała się inspiracją dla masy artystek od Lady Gagi po Arianę Grande, być może powinna zrozumieć, że z "Królowej" zamieniła się w "Królową Matkę".

Madonnie nie jest łatwo pogodzić się ze zmianą warty. "Próbuje wpasować się w aktualne muzyczne trendy" – pisze dziennikarz.

Przez ostatnią dekadę się to nie udawało. Tylko jeden jej singel z ostatnich dziesięciu lat znalazł się w pierwszej dziesiątce listy "Billboardu" (na miejscu dziesiątym). Tylko jeden wylądował w pierwszej trójce przebojów na Wyspach.

Krytyk "Financial Times" stwierdza, że piętą achillesową w działaniach Madonny w ostatnich dekadach była jej chęć podobania się wszystkim. Raczej goniła za trendami, niż stawała się ich częścią.

Na "Madame X" ogromną inspiracją stała się dla niej kultura latynoska i czas spędzony w Portugalii, muzyka fado. Dwa lata temu Madonna przeniosła się do Lizbony. Powodem był m.in. fakt, że jej syn dostał się do szkółki piłkarskiej miejscowej Benfiki.

"To w tym mieście narodziła się moja płyta. Odnalazłam tu swoje plemię i magiczną grupę wspaniałych muzyków, którzy wzmocnili moją wiarę w fakt, że muzyka łączy nas wszystkich i jest duszą wszechświata" – mówi artystka.

Na "Madame X" zaśpiewała po portugalsku, hiszpańsku i angielsku. Na płytę zaprosiła kolumbijskiego rapera Malumę, brazylijską wokalistkę Anittę, amerykańskich raperów: Quavo z grupy Migos oraz Swae Lee z duetu Rae Sremmurd.

Jak zauważa dziennikarz "Guardiana" tymi kolaboracjami Madonna zwraca się ku młodszym słuchaczom. "Madame X" jest ukłonem w stronę fanów latynoskich dźwięków i hip-hopu. Na płycie nie brakuje również politycznych aluzji.

Latynoskie brzmienia i polityka to nic nowego w świecie Madonny. Już ponad 30 lat temu podbiła listy przebojów popowo-latynoskim "La Isla Bonita". Od lat jest jedną z ikon ruchu feministycznego, a od czasu wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA krytykuje amerykańskie władze. W rozmowie z dziennikarzem "New York Times" powiedziała, że widzi siebie jako wojowniczkę o wolność, która przemierza świat walcząc z rasizmem, prawem do posiadania broni, władzą autorytarną, mizoginią, homofobią.

Na razie największy rozgłos w ostatnim czasie przyniósł jej jednak nie do końca udany występ na finale 64. Konkursu Piosenki Eurowizji w Tel Awiwie. Artystka wykonała m.in. swój przebój sprzed lat "Like a Prayer". "Fałszowała tak, że bolały uszy" – pisaliśmy po występie.

O "Madame X" wielu krytyków napisało jednak pozytywne recenzje.

"To najodważniejszy i najdziwniejszy album w karierze Madonny. Madonna lawiruje między popem, latino i muzyką klubową, skacze od spraw osobistych do politycznych, a wszystko złączone jest egzotycznym, świeżym nastrojem, który brzmi też dziwnie kameralnie, bo artystka odsłania na krążku kawałek swojej duszy. Madonna zaryzykowała, a efektem jest jej najbardziej intrygujący album od dekady" - napisał "The Times".

"Mówcie, co chcecie o Madonnie, ale jedno jest pewne – ona nigdy nie nudzi. Podobnie jak w 1998 r. z Ray of Light, Madonna stworzyła się na nowo" – to fragment z "The Sun".

Recenzent "The Guardian" też nawiązał do "Ray of Light". Przypomniał, że Madonna często zmieniała swoje oblicze, czerpiąc inspiracje ze scen undergroundowych. W latach 80. czerpała z nowojorskiej sceny tanecznej "vogueing" (jej teledysk do piosenki "Vogue" pokazuje, na czym polegał taniec w tym stylu). W latach 90. eksperymentowała z elektroniką, na "Ray Of Light" - pracując z producentem Williamem Orbitem. Dziennikarz pisze jednak, że tak szybko jak jej nowe wcielenia stawały się sławne, tak szybko je porzucała.

W rozmowie z "New York Times" Madonna powiedziała, że zaczynając karierę chciała przede wszystkim zarobić na życie. Potem marzyła o tym, by jej piosenki puszczano w radio. Była gotowa zrobić wszystko, by się udało.

"Po przeprowadzce do Portugalii zeszło ze mnie ciśnienie na karierę, śpiewanie przebojów. Znowu poczułam radość z interakcji z innymi muzykami, chłonęłam brzmienia miasta, miejscowych muzyków" - powiedziała.

"Choć koncept zmieniającej się zagadkowej Madame X szybko się na jej nowej płycie wyczerpuje, to słychać, że ona sama czuje się pewnie w swojej nowej skórze" – napisał "Guardian".

Single z "Madame X" nie zwojowały jeszcze list przebojów. Sama Madonna szykuje się na trasę koncertową. Nie po stadionach - w ich miejsce wybrała mniejsze sale koncertowe w kilku amerykańskich miastach, Lizbonie, Paryżu i Londynie.

Wojciech Przylipiak