Dziennik Gazeta Prawana logo

Renata Lewandowska, czyli jak czternastolatek odnalazł muzyczny skarb z lat siedemdziesiątych

5 listopada 2020, 12:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Renata Lewnadowska
<p>Renata Lewandowska</p>/Facebook
Kiedy wystąpiła w na festiwalu w Opolu w 1977 roku wzbudziła ogromne zainteresowanie. Potem nagrała materiał, który się nigdy nie ukazał i… ślad po niej zaginął. Jak doszło do tego, że płyta "Dotyk" wreszcie, w 2020 roku trafiła do sklepów? To naprawdę fascynująca historia.

Mówiono o jej silnym głosie, o fascynacji bluesem i korzeniami funky i soulowymi. Wskazywano, że to jedna z najbardziej oryginalnych polskich wokalistek. Śpiewała teksty m.in. Wojciecha Młynarskiego.

Jak sama opisywała, nie zaczęłaby śpiewać na poważnie, gdyby kiedyś w jednej z audycji radiowej nie usłyszała Arethy Franklin. Jej „Respect” sprawił, że Renata Lewandowska chciała podobne brzmienia przenieść nad Wisłę. Nie było to łatwe – skoro dziś wciąż wiele rozgłośni radiowych ma problem z prezentowaniem takiej stylistyki, to co powiedzieć o tym, co działo się w latach 70tych.

Lewnadowska nie podawała się. Współpracowała z Novi Singers, Jonaszem Koftą. Pojawiała się na falach Polskiego Radia.

Kiedy w 1977 na scenie festiwalu w Opolu zaśpiewała brawurowo, powszechnie bardziej awangardowo myśląca część polskiej sceny wskazywała Renatę Lewandowską jako talent, na który trzeba patrzeć. Płyta miała się pojawić, ale… Jak się okazało z prezentacją nagrań i realizacją pomysłów wcale nie było tak dobrze, jak mogło się wydawać. Singiel, który pozostał po tamtych czasach „” stał się prawdziwym rarytasem. Dziś, by go kupić w dobrym stanie trzeba wyjąć z portfela banknot z trzycyfrowym nominałem.

Renata Lewandowska wyemigrowała. W 1980 roku wyjechała do Niemiec, potem do Stanów Zjednoczonych. Przestała śpiewać. Nie występowała, nie nagrywała nowych rzeczy. Jak się więc stało, że w 2020 roku mamy jej album „Dotyk”.

Sześć lat temu materiał archiwalny w TVP Kultura zobaczył czternastolatek, Krystian Zieliński. Zafascynowany barwą i siłą głosu, a także charyzmą rozpoczął poszukiwania. Jak czytamy w opisie do płyty, publikował ogłoszenia, dzwonił nawet do wszystkich Renat Lewandowskich, do których udało mu się zdobyć numer. Bezskutecznie.

Przełom nastąpił, gdy jedno z ogłoszeń zobaczyła córka Renaty Lewandowskiej (dziś Renaty Roberts). Wokalistka zaufała młodemu chłopakowi na tyle, że upoważniła go do poszukiwań efektów sesji nagraniowych ze studiów Polskiego Radia.

Udało się. Dziś album – w pięknej wersji winylowej trafił do sprzedaży. Jest świadectwem czasów dosłownie: tego, jak się grało, jak wykonywało. I jak łatwo można było zdeptać talent.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj