Znani muzycy, wokalistka i saksofonista, ojciec i córka, Henryk i Dorota Miśkiewicz wydali wspólną płytę "Nasza miłość". Jaka jest historia tego nagrania?

Reklama

Dorota Miśkiewicz: Moją intencją było, aby stworzyć wspólne nagranie. Ten album jest prezentem na 70. urodziny taty. Materiał, który znalazł się na tej płycie, powstawał już od pewnego czasu. Paradoksalnie, pandemia sprawiała, że znalazł się czas, aby pomysł sfinalizować: zebrać muzyków, wejść do studia i pracować na przekór ciężkim czasom.

Ideą było, aby skupić się na utworach taty, aby to była jego muzyka, z dawnych lat i kompozycje powstałe niedawno. Niektóre z tych wczesnych zapamiętałam jeszcze z dzieciństwa.

I teraz je pani przypomina?

Najstarszym utworem w naszym albumie są „Słowa w głowie" z tekstem Andrzeja Poniedzielskiego. Początkowo tytuł był inny - "Blues for You", który Henryk Miśkiewicz napisał jako szesnastolatek. Za ten utwór dostał nagrodę za kompozycję na Festiwalu Jazz nad Odrą. Melodia przetrwała do dzisiaj; jest bardzo ładna a trochę o niej zapomnieliśmy. I właśnie przy nagraniu tej płyty nagle przypomniało mi się, że pół roku temu poprosiłam Andrzeja Poniedzielskiego, aby napisał tekst do tej muzyki. Śpiewam teraz: "Słowa w głowie/Leniwe źródło osowień (…) Słowa w mowie/Nie zawsze są tym, co powiem". Pod względem muzycznym utwór w nowej wersji jest mniej bluesowy a bardziej balladowy.

Dawnym utworem jest też otwierająca album kompozycja taty do słów Wojciecha Młynarskiego "Nasze senne sprawy". Ten tekst powstał przed laty na prośbę Ewy Bem. Utwór z "nutą" nadziei, pasuje do atmosfery naszych dni. Piękny tekst do pięknej melodii.

A zatem na płycie znalazły się kompozycje jakby wyjęte z rodzinnego muzycznego archiwum?

Jest też kilka utworów premierowych; poprosiłam Ewę Lipską, której poezja zawsze mnie mocno porusza, aby napisała słowa do utworu taty. Nie tylko zgodziła się, co mnie bardzo ucieszyło, ale jeszcze przysłała dodatkowo swój inny tekst. To skłoniło mojego ojca do skomponowania utworu. I tak powstała piosenka "Co minęło, niech wróci".

A co się stało z tym drugim tekstem poetki?

Naturalnie, znalazł się w albumie. To "Smak słodkich daktyli" – liryczny utwór, w którym ów smak słodyczy miesza się z upływającym czasem i odsłania mniej słodkie strony egzystencji.

W swojej twórczości zawsze przykładała pani dużą uwagę do literackiej strony nagrań, współpracowała z wybitnymi poetami.

Miałam szczęście, że często mogłam wykonywać utwory do tekstów wybitnych poetów i autorów tekstów. Tym razem poprosiłam o teksty właśnie Ewę Lipską, Bogdana Loebla, Andrzeja Poniedzielskiego i również Grzegorza Turnaua. Jest już pewną tradycją, że na moich płytach pojawiają się utwory Grzegorza Turnaua. Obecnie nagraliśmy "Strefę ciszy".

I to okazało się już w pełni rodzinną sprawą, ponieważ muzykę napisał i Henryk - mój tata, i mój brat Michał miał też w tym swój udział. Jest to dość specyficzna forma muzyczna, ponieważ trzeba było odnieść się do tekstu o charakterze mniej lirycznym – jak to bywa u Turnaua, lecz do bardziej teatralnego w swojej strukturze. Konieczne było tu zastosowanie teatralnego sposobu podejścia do muzyki. Myślę, że to się udało, pozostając jednocześnie w kanonie muzyki jazzowej.

Dla mnie chyba najważniejszym utworem, jest ten, który napisałam z moim bratem Michałem; to nasz wspólny debiut. Napisaliśmy muzykę do tekstu Bogdana Loebla "Czy nasza miłość". Michał pięknie utwór zharmonizował, opracował bardzo ciekawą partię "nieustępliwie kroczącego" kontrabasu. Już w poniedziałek 10 maja pojawi się teledysk z tym utworem.

W albumie "Nasza miłość" znalazły się teksty różnych autorów, różni są autorzy muzyki: kompozycje głównie Henryka Miśkiewicza, ale i Doroty i Michała – a jednak płyta ma bardzo spójny charakter i jest pełna urody stylistycznej.

Reklama

Zamawiając teksty nie sugerowałam autorom tematu. Wierzę zawsze, że autor słów słuchając muzyki wyczuje jej klimat i po trosze moje intencje. Te wszystkie teksty są piękne. Powstał zbiór historii, które wszystkie mówią o miłości, mniej lub bardziej szczęśliwej, zawsze romantycznej.

Romantycznie i jazzowo.

Jesteśmy muzykami i zdajemy sobie sprawę, że może być trudne dla autorów pisanie do muzyki jazzowej, która ma charakterystyczną rytmikę; niełatwo w nią wpisać długie, charakterystyczne dla języka polskiego słowa, niekiedy bywa to wręcz niemożliwe. Do muzyki synkopowanej najbardziej pasują słowa krótkie, które mają jedną sylabę i najchętniej rymy męskie.

W nagraniu wzięli udział znani muzycy jazzowi.

Przede wszystkim gra z nami mój tata, na saksofonie altowym, sopranowym i sopraninowym. Na fortepianie – Piotr Orzechowski "Pianohooligan", młody, otwarty na rozmaite idee artysta, kojarzony z awangardą i świetna sekcja rytmiczna – Sławomir Kurkiewicz na kontrabasie – zawsze dodający pewności całemu zespołowi i Michał Miśkiewicz na perkusji.

Henryk Miśkiewicz mówił mi, że zawsze myślał o nagraniu płyty z córką i synem, ale przez lata odkładał ten pomysł. Czekał, aby dzieci, które też wybrały zawód muzyka, swobodnie poszły własną drogą i same decydowały o swojej artystycznej drodze. Teraz, gdy są już dojrzałymi muzykami, ich kariera rozwija się dobrze, cieszy się z tej wspólnej płyty.

Miałam przywilej urodzenia się w rodzinie artystycznej, dar wychowywania się w domu przepełnionym muzyką. Wydawało mi się to takie naturalne, że tata stale gra. Dopiero gdy dorosłam, zdałam sobie sprawę, jakim jest on wielkim talentem. A że zawsze był osobą bardzo skromną – to mam odwagę powiedzieć, że jest wybitnym muzykiem.

Jak dotrą państwo z płytą do słuchaczy?

Teraz – przez internet, ale znamy już terminy kilku koncertów.