Dziennik Gazeta Prawana logo

Międzynarodowi giganci nie promują lokalnych muzyków. Wolą zarabiać na mainstreamie

15 kwietnia 2023, 11:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Męskie Granie 2021. Warszawa. Ralph Kamiński
Męskie Granie 2021. Warszawa. Ralph Kamiński/Aneta Kwiatkowska
Kto jest cenniejszy dla dużych wytwórni fonograficznych – polski artysta czy zagraniczna gwiazda? To zależy od popularności, osobowości… Niekoniecznie od samej muzyki.

Byłem w siedzibie dużej wytwórni fonograficznej w Warszawie. Miałem przeprowadzić wywiad z artystą. Czekałem na rozmówcę w pokoju dyrektora repertuarowego, bo akurat go nie było. Po całym pokoju walała się sterta nierozpakowanych kopert. Zapytałem z ciekawości, co jest w środku. – Ach, to tylko płyty demo. Wie pan, młodzi przysyłają masowo – odpowiedział od niechcenia pracownik i odkopał nogą paczki, żeby zrobić sobie przejście do biurka szefa. – Nawet ich nie otwieracie? – zapytałem zdumiony. – Jeśli chcemy wydać kogoś nowego, to jest baza artystów z talent shows – wzruszył ramionami pracownik.

Ta historia miała miejsce kilka lat temu. Od tego czasu przemysł muzyczny jeszcze głębiej osiadł w gwarantującym sprzedaż mainstreamie. Wielcy gracze o globalnym zasięgu zarabiają na dużych nazwiskach, bo to sprawdzony produkt w makroskali. A co z lokalnym katalogiem? Czy dominujące na polskim rynku międzynarodowe wytwórnie widzą u siebie miejsce dla polskich artystów?

Muzyczny Hollywood

Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba się najpierw cofnąć w czasie – do okresu transformacji ustrojowej. Polska fonografia zaczęła się wtedy prywatyzować – jak wszystko. W latach 80. pojawiły się polonijne firmy płytowe z zagranicznym kapitałem (Arston, Polton, Savitor), a dekadę później obcy kapitał zaczął budować u nas potęgę „mejdżersów” – jak nazywane są największe wytwórnie muzyczne (dziś to Warner, Universal i Sony), które wchłonęły lokalne marki. I tak Polton został przejęty przez Warner Music Group, który kilka lat temu wszedł w posiadanie także Polskich Nagrań oraz dysponuje katalogiem EMI Music Poland. Niezależną wytwórnię Izabelin Studio sprzedano firmie PolyGram, która po fuzji z Seagrams dała Universal Music Polska. Polski oddział Sony urósł z kolei m.in. dzięki fuzji z BMG Poland, które wcześniej nabyło rodzimą wytwórnię Zic Zac.

CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj