Dziennik.plMuzyka

Środa, 16 maja 2012

Imieniny: Andrzeja, Jędrzeja, Adama

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 12°C

Yello postuluje o więcej nonsensu

2009-11-27 | Ostatnia aktualizacja: 20:51 | Komentarze: 0 | skomentuj
Duet Yello postuluje o więcej nonsensu

Duet Yello postuluje o więcej nonsensu / Inne

Popelektroniczny szwajcarski duet wraca po sześciu latach nieobecności albumem "Touch Yello". Jego wokalista, Dieter Meier, tłumaczy nam, co stoi za jego obsesją czasu i próbuje zdiagnozować przyszłość muzyki elektronicznej.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-05-16

temp. min 3°C max. 18°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Za kilka miesięcy mija 30 lat od debiutu Yello, „Solid Pleasure”. Zamierzacie jakoś fetować ten jubileusz z Borisem Blankiem?
Dieter Meier: W naszym wieku nie obchodzimy takich rocznic (śmiech). Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że działamy już tyle lat, a nowa płyta nie ma nic wspólnego z jubileuszem – po prostu nadszedł czas na jej wydanie. Wielu sądziło, że Yello zawiesiło działalność, bo ostatnią płytę nagraliśmy sześć lat temu, ale to nieprawda. To kwestia metody pracy Borisa – on dosłownie żyje w studiu i bawi się dźwiękami jak dziecko w piaskownicy. Szybko się nudzi i czasem skończenie płyty ciągnie się w nieskończoność. To tak jak kiedyś powiedział Kieślowski: „Film nigdy nie jest skończony. On jest tylko w pewnym momencie odebrany reżyserowi”.

Pytałem również o jubileusz, bo śledząc historię pańskich działań artystycznych – happeningów, filmów i płyt, trudno nie odnieść wrażenia, że ma pan obsesję na punkcie czasu. Skąd ona się wzięła?
Nieustannie czuję się jakbym był tylko gościem na tej planecie. Dla mnie wszystko jest kwestią przypadku i chwili. Ciekawi mnie te kilka tysięcy dni, które człowiek spędza na Ziemi, a im dłużej żyję, tym pewniejszy jestem, że nasza egzystencja jest absolutnie pozbawiona sensu. Stąd właśnie w moich happeningach tyle nonsensownych działań w rodzaju liczenia mijającego czasu albo chodzenia po mieście i zapisywania czasu swojej obecności w konkretnych miejscach.

Rozumiem zatem, że jest pan fanem Romana Opałki?
Znam jego prace, ale nawet dla mnie to już przesada. On poświęcił zapisywaniu liczb swoje całe życie, a dla mnie to za bardzo usystematyzowane działanie – wolę spontaniczne projekty, zabawę, choć jego sztuka ma sporo wspólnego z moimi wczesnymi happeningami. Oboje nie zgadzamy się na bycie „użytym jako człowiek” – staramy się pokazać, że wszystko co robimy nie ma tak naprawdę znaczenia – liczenie kawałków metalu na ulicy tak naprawdę nie różni się niczym od pracy w fabryce czy w banku. Bycie bezużytecznym to przejaw naszego człowieczeństwa i wolności. W tym sensie go rozumiem.

rozmawiał Marcin Staniszewski
Źródło: dziennik.pl
123następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«