Fonograficzni giganci oskarżeni o piractwo
Stowarzyszenie artystów z Kanady oraz kilku innych krajów złożyło zbiorowy pozew przeciwko wytwórniom muzycznym, takim jak Sony, BMG czy EMI. O co? O piractwo! Walka toczy się o 300 tysięcy utworów, za które poszkodowani żądają 6 miliardów dolarów.
- Hiszpanie będą zamykać pirackie strony
- Policja: Wiemy, jak wygrać z piratami
- Tak Microsoft wprowadzał nowy Windows
- 400 tysięcy klientów pirata-rekordzisty
- Polscy piraci usłyszeli zarzuty
- Polska wygrywa walkę z piratami
- Nergal: Tak, ściągam płyty z sieci
- Unia pozwoliła odcinać piratów od sieci
- Polacy kradną w sieci za 2,5 miliarda
- Nowa wojna w sieci. Kto będzie górą?
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wszystko rozbija się o składanki, między innymi uwielbiane przez miliony "Best of … ever!". Wytwórnie wykorzystywały utwory rozmaitych artystów, mimo że nie posiadały pełni praw do dysponowania nimi. Do niektórych twórców nawet nie pofatygowano się, aby ich poinformować o użyciu danego utworu.
Za przykład może służyć Chet Baker, muzyk jazzowy, po którego śmierci wytwórnia sobie przywłaszczyła prawa i dalej wydawała jego muzykę. Płyty z muzyką można było kupić w sklepach muzycznych, mimo iż w gruncie rzeczy zawartość była kradziona.
Szacunkowo giganci muzyczni "wzięli sobie" ponad 300 tysięcy utworów.
Jeśli artyści wygrają koncerny będą zmuszone wypłacić odszkodowanie na łączną sumę 6 miliardów dolarów. Jest to najwyższy możliwy wymiar kary pieniężnej dopuszczany prze kanadyjski system prawny. A najśmieszniejsze, że te same wytwórnie za piractwo ściągały dziesiątki tysięcy dolarów od szarych użytkowników sieci P2P, którzy ściągali po 25 utworów...


























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!