Dziennik Gazeta Prawana logo

Mariza: Wracam do tawerny z dzieciństwa

12 marca 2011, 09:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mariza
Mariza/AP
Od 10 lat zaraża świat muzyką fado, mieszając ją z flamenco, jazzem i soulem. Nową płytą Mariza powraca do korzeni gatunku, do dźwięków Lizbony sprzed lat.

Nie wygląda jak typowa śpiewaczka fado z roztańczonej tawerny. Nie ma długich, ciemnych włosów, sukni do ziemi, nie jest nawet czystej krwi Portugalką. Ale to właśnie urodzona w Mozambiku Mariza jest obecnie największą gwiazdą tego gatunku – symbolu kultury portugalskiej.

Kiedy miała trzy lata, jej rodzina przeniosła się z Afryki do Portugalii i tam Mariza poznała twórczość najwybitniejszych wykonawców fado: Alfreda Marceneiro, Amalii Rodrigues, Dulce Pontes czy Joaquima Camposa.

Już na swoim debiucie z 2001 roku "Fado em Mim" zaśpiewała kilka klasyków wykonywanych przez jej mistrzów, m.in. „Barco negro”, które śpiewała Amalia Rodrigues. Swoim głosem zachwyciła fanów (ponad ćwierć miliona egzemplarzy sprzedanego debiutu) i krytyków, m.in. radia BBC, które w 2003 roku przyznało jej nagrodę dla najlepszej europejskiej artystki world music. Na kolejnych albumach mieszała fado z innymi gatunkami. Na "Fado Curvo" pojawił się jazz, na "Transparente" elementy bossa novy, a "Terra" flamenco – otrzymała nominację do Grammy w kategorii muzyki latynoamerykańskiej.

"Fado Tradicional" to zgodnie z tytułem powrót do czystego gatunku. Jak tłumaczyła Mariza w rozmowie z "Kulturą": – Ten album to powrót do moich wspomnień z dzieciństwa. Czasów, kiedy fado słychać było w każdej lizbońskiej tawernie w mojej dzielnicy Mouraria.

Nie znaczy to jednak, że jej nowy album brzmi, jakby był wyjęty z zakurzonej szafy najstarszego marynarza z Lizbony. Na "Fado Tradicional" wokalistka pracowała m.in. z młodym kompozytorem Sérgiem Damaso. Z nowego pokolenia twórców fado są też gitarzyści Diogo Clemente oraz Angelo Freire, i to oni, oprócz głosu Marizy, nadają klimat płycie. Trwa zaledwie niecałe 40 minut, ale okrojona z eksperymentów i instrumentów do minimum jest niezwykle intymna, emocjonalna. Dzięki tej kondensacji gitar i wokalizy pieśniarki płyta nie znuży nawet tych, którzy z fado mają do czynienia od święta.

Już w pierwszym numerze "Fado Vianinha", który Mariza zaczyna a cappella, daje popis możliwości swojego głosu – wyciąga bardzo wysokie dźwięki. W drugim "Promete, Jura" momentami pokazuje z kolei, że równie doskonale potrafi mruczeć. W każdej kompozycji słychać, że Mariza ma doskonałą świadomość głosu, panuje nad nim w stu procentach. Potwierdza to zresztą słowami: – Muszę być pewna tego, co śpiewam, przecież ludzie wyczują fałsz.

Szczerość słychać zresztą również podczas koncertów. Mariza promowała "Fado Tradicional" występami w Polsce w lutym tego roku i za każdym razem porywała publiczność. Pomagały w tym ustawione na scenie stoły – jakby przeniesione z portowej tawerny.

Po eksperymentowaniu z fado Mariza nową płytą broni tradycji gatunku, pokazując, że tak jak muzyczne miszmasze wciągająca może być jej szczerość. Lubi przypominać: – Najważniejsze w fado jest saudade, czyli miłość, pasja, nadzieja i prawda tego, co się robi.

MARIZA | Fado Tradicional | EMI Music Polska

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj