Współtwórcy thrash metalu muszą lubić występy w Polsce, skoro przyjeżdżają tu w ostatnich latach regularnie. Ich koncerty są wydarzeniem o zasięgu wykraczającym poza zamknięty światek miłośników ciężkiej muzyki. I tym razem bilety rozeszły się błyskawicznie, a ceny proponowane na internetowych aukcjach (ok. 400 - 500 zł za wejściówkę na płytę stadionu) trudno nazwać umiarkowanymi. Ale Metallica swą niesłabnącą popularność nad Wisłą utrzymuje raczej dzięki wierności starszych fanów, a nie ostatnim płytom. Zespół od czasów gigantycznego sukcesu "Czarnego albumu" (od 1991 roku 22 miliony sprzedanych egzemplarzy) skalą swoich działań przypomina wielką korporację. W zarabianiu pieniędzy nie ma nic zdrożnego, gorzej jeśli poczynania gwiazd zaczynają przypominać mało wyrafinowane drenowanie kieszeni fanów. Swego czasu można było nabyć gumowy totem z podobiznami muzyków. Ciekawe, jakie równie bezużyteczne gadżety zaproponują tym razem, odwracając uwagę od najważniejszego, czyli nowej muzyki.

Reklama

Kwartet ukończył właśnie pracę nad następcą kontrowersyjnego albumu "St. Anger" z 2003 roku. Premiera planowana jest na wrzesień, więc wątpliwe, abyśmy podczas środowego wieczoru w Chorzowie usłyszeli nowy materiał. Więc co, poza pieniędzmi, skłoniło zespół do wyruszenia w trasę? Być może aktualny tour ma pełnić rolę aperitifu przed właściwą promocją nienazwanego jeszcze materiału? Ubiegłoroczny występ na stadionie Wembley w ramach charytatywnej imprezy Live Earth pokazał, że wielomiesięczny rozbrat ze sceną nie służy zespołowi, a fałsze Jamesa Hetfielda podczas wykonywania słynnego "Nothing Else Matters" obnażyły słabą dyspozycję wokalną frontmana. Co prawda perkusista i współzałożyciel Metalliki Lars Ulrich w kwietniowym magazynie "Rolling Stone" twierdzi, że zespół jest "mocniejszy i bardziej pewny swojej wartości niż kiedykolwiek wcześniej", jednak fani na internetowych forach wyrażają się sceptycznie na temat nowej muzyki, która ma nawiązywać do "starych, dobrych metalowych czasów". W założeniu zespołu nadchodząca płyta stanie się zagubionym ogniwem pomiędzy "...And Justice For All" i "Metallica". Odwoływanie się do niemal pomnikowych dzieł w historii gatunku zawsze jest kiepskim pomysłem.

Najwyraźniej Metallica nie ma pomysłu na odświeżenie swojego brzmienia. Metal opiera się stagnacji, rozwija na wiele sposób czerpiąc inspiracje z jazzu, muzyki eksperymentalnej... Utrzymujący się gwiazdorski status Metalliki oparty jest coraz wyraźniej na odcinaniu kuponów od chlubnej przeszłości.

Za dobrą wiadomość można uznać jedynie nawiązanie współpracy z Rickiem Rubinem, wizjonerem który wsławił się pracą m.in. z Red Hot Chili Peppers, System Of A Down czy Slayer, a ostatnio uratował od zapomnienia Linkin Park (dopiszmy rzeczy z innych gatunków, za którymi on stoi). Tym razem weterani nie mogą sobie pozwolić na najmniejszy błąd.

Nie ulega wątpliwości, że Metallica jest na rozstaju. Dotarła do punktu, w którym łatwiej o pikowanie w dół niż zdobywanie nowych szczytów. Z czego wynika zatem niesłabnąca popularność zespołu? Czy to tylko sentyment czy zauważalny wśród młodzieży nawrót mody na metal? Chyba i jedno i drugie, starsi stażem fani wybierają się na koncert uskrzydleni tęsknotą za nieśmiertelnymi utworami sprzed ponad 20 lat. Młodsi równie chętnie chcą zobaczyć zespół, od którego "wszystko się zaczęło" i nie odstraszy ich nawet siwa broda Jamesa Hetfielda, z powodu której został rok temu zatrzymany na londyńskim lotnisku, wzbudzając podejrzenia o koneksje z talibami. Metallica ma swoim wyznawcom wiele do udowodnienia. "Czarny album" okazał się swoistą cezurą. Zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Od czasu jego wydania zespół boryka się z brakiem wizerunkowej konsekwencji i repertuarową słabością. Grupa w roku 2008 coraz bardziej przypomina metalowe The Rolling Stones, oferując rock’n’rollowy cyrk w najlepszym wydaniu. Muzyka zeszła w tym zamieszaniu na dalszy plan. Pozostaje mieć nadzieję, że ich dziewiąty studyjny album udowodni, że dawni herosi są jeszcze w stanie wykrzesać z siebie ogień, który teraz ledwo się tli.

Metallica

28 maja, Stadion Śląski, Chorzów