Zapomnijcie już o ostatnim albumie grupy Tv On the Radio, której artystyczny pop jest coraz bardziej przewidywalny, a brzmienie konfekcyjne. Zapomnijcie też o gwiazdach jednego sezonu jak Fleet
Foxes, która nigdy nie wyjdzie poza wtórną hipisowską konwencję.
Nie inaczej jest na „Merriweather Post Pavilion” – drugim krążku wydanym nakładem Domino Records. – kiedy Panda Bear, Avey Tare i Geologist dali niezwykle dynamiczne występy, posługując się na scenie samplerami, mikserami oraz prostą perksują (talerz i werbel). Teraz dzięki dopracowaniu materiału w studiu można docenić w pełni świetne melodie i harmonie wokalne, które w takich momentach jak „Also Frightened” czy rozmarzone „Bluish” tradycyjnie przywołują skojarzenia z Beach Boys. Muzycy technicznie powracają trochę do czasów eksperymentów z „Here Comes the Indians”, ale już z doświadczeniem z ostatnich albumów, kiedy ich utwory nabrały zwartej, znacznie melodyjnej formy – w szczególności na solowym dziele Panda Bear „Person Pitch”.
– jak „Lion in a Coma” oparte na zapęltonej partii didgeridoo i rytmie wybijanym na tamburynie i werblu czy najlepszą na płycie „My Girls” również nagraną za pomocą przeszkadzajek oraz prostych elektronicznych sampli. Do tego „Summertime Clothes” imponuje dynamiką wzmocnioną ostrzejszym brzmieniem i transowym rytmem, a rozbudowane szcześciominutowe „Brothersport” dzięki zabawie z głosami przypomina niewinny, dziecięcy klimat ich twórczości. Nie brakuje też aktualnych wpływów etnicznych w „Taste” odbijającym afrykańskie fascynacje Paula Simona, a w psychodelicznych barwach otwierającego „In the Flowers” słychać nawet futurtystyczne popowe wizje Flaming Lips.
Z zakwalifikowaniem twórzczości Animal Collective zawsze były problemy – muzycy co prawda przyznawali się do fascynacji np. Pavement, ale poszukiwania stylu razem ze znajomymi z Black Dice, Excepter czy Gang Gang Dance stawiało ich w kręgu surowego, psychodelicznego folku oraz elektronicznych eksperymentów krautorockowych. Teraz to Animal Collective ustalają standardy, a w ślady za nimi podążają kolejni – debiutanci z High Places, Department of Eagles związane z Grizzly Bear czy nawet członkowie Battles. I jak pokazuje najnowszy album „Merriweather Post Pavilion”, trudno o lepszy wzór na współczesnej scenie muzycznej.