– zwierzył się Mick Jagger "USA Today", ale prędko dodał:
Muzyk, przewodzący jednej z najważniejszych formacji rockowych wszech czasów, dobrze wie, że publiczność The Rolling Stones złożona jest w głównej mierze z ich równolatków. Tacy fani, przychodząc na koncert spodziewają się przede wszystkim muzycznej podróży w czasie.
Na jubileuszowych koncertach The Rolling Stones grają zaledwie parę nowych, zarejestrowanych w ubiegłym roku z myślą o kompilacyjnym wydawnictwie "Grrr!" piosenek. Jagger twierdzi, że ilekroć zespół rozpoczyna "Doom And Gloom", czy "One More Shot", na twarzach słuchaczy maluje się wyraz zniecierpliwienia.
– opowiada rockman. Jagger zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że niechęć publiczności względem premierowych utworów część fanów może potraktować jako najzwyklejszą wymówkę, by zespół nie wracał do studia.
– mówi Mick Jagger, którego zespół ostatni pełny album studyjny "A Bigger Bang" zarejestrował w roku 2005.
The Rolling Stones w maju ruszą w północnoamerykańską część trasy "50 And Counting". Panowie nie zapomnieli jednak o swej wiernej publiczności w Europie i dadzą aż dwa koncerty w londyńskim Hyde Parku oraz zagrają na festiwalu w Glastonbury, gdzie pojawią się jako główna atrakcja.