FESTIWAL ARS CAMERALIS
6-30 XI 2009
Więcej informacji na www.cameralis.art.pl oraz myspace.com/uppersilesianartfestival



Organizatorzy już w zeszłym roku zaskoczyli ambitnym programem. To w chorzowskim Teatrze Rozrywki po raz pierwszy w Polsce wystąpiła kultowa formacja Low, zaś Mercury Rev w sosnowieckim Art Cafe Muza. Kameralne miejsca, położone na uboczu mapy koncertowej, stały się celami pielgrzymek fanów indie rocka.

Na tegorocznej edycji Ars Cameralis podczas trzech wieczorów muzyki alternatywnej również nie zabraknie wyjątkowych koncertów. 19 listopada w chorzowskim Teatrze Rozrywki wystąpi dwójka folkowych artystów amerykańskich. Najpierw Josephina Foster (posłuchaj na MySpace), której natchnione poetyckie pieśni porównywane bywają z dokonaniami CocoRosie czy Joanny Newsome. Niekwestionowaną gwiazdą wieczoru będzie Andrew Bird (sprawdź stronę artysty) – artysta niesłusznie zaliczany do nurtu New Weird America. Jego utwory dalekie są od folkowej prostoty, a rozbudowane aranżacje przypominają o jego wykształceniu i zainteresowaniu klasyką. Do tego po sukcesie najnowszego albumu „Noble Beast” na liście Billboardu wyszedł z podziemia.

Ale prawdziwa gwiazda amerykańskiej muzyki niezależnej zawita na Śląsk 22 listopada. Chodzi o nowojorską grupę Grizzly Bear, która zagra w katowickim Jazz Clubie Hipnoza. Po premierze rewelacyjnego albumu „Vecaktimest” (sprawdź naszą recenzję płyty) w superlatywach wypowiadają się o nich wszyscy możni show-biznesu. A recenzje oraz wysoka sprzedaż wskazują na to, że dzięki swoim melodyjnym i nieco staroświeckim piosenkom nawiązującym do stylistyki najlepszych dokonań Beach Boys mogą znaleźć się na szczycie muzycznych podsumowań roku. Występ Grizzly Bear poprzedzi recital Teksańczyka Micaha P. Hinsona oraz St. Vincent, czyli multiinstrumentalistki i wokalistki Annie Clark.

Wreszcie 25 listopada znów w Jazz Clubie Hipnoza zagra zespół Yo La Tengo (posłuchaj zespołu na MySpace). Najnowszy album „Popular Songs” kapeli Iry Kaplana powinien spodobać się wszystkim, którzy lubią niebanalne melodie, brudne garażowe brzmienie, eleganckie popowe aranżacje retro, a do tego funkową dynamikę i soulową delikatność w stylu wytwórni Motown. Podobnie jak w przypadku wszystkich pozostałych zespołów będzie to pierwsza wizyta w Polsce, więc obecność na koncercie jest jak najbardziej obowiązkowa.