"Sketches for Another Christmas Songbook"
Old Time Radio
Wyd.Gusstaff Records 2009



Utwory na tę płytę powstawały w oderwaniu od innych albumów tria i pisane były z myślą o rodzinie i przyjaciołach. Ostatecznie trafiły na płytę. Od czasu debiutu i ostatniego, udanego krążka "Just Because We Were Wrong" (2008) Old Time Radio konsekwentnie buduje pozycję niezależnego zespołu, więcej mającego wspólnego z kulturą muzyczną z Wysp niż z imitacyjnym rodzimym indie rockiem. Kameralne trio i jego muzyka dryfuje na poboczu i dobrze mu z tym, o czym świadczą kluby zapełnione podczas ich koncertów.

Na świątecznej płycie Tomasz Garstkowiak (głos, gitara), Magda Szkudlarek (głos, instrumenty klawiszowe) i Piotr Salewski (głos, gitara basowa) ponownie przenoszą nas w świat slowcore’owych, rozmarzonych songów, w których główną rolę odgrywają gitary i głosy.


Z nienawiści do świąt

Album rozpoczyna twarda deklaracja: "Nienawidzę świąt" ("I Hate Christmas"). Trudno o lepszy początek dla płyty, która inaczej niż wszystkie inne ma podsumować schyłkowe nastroje świąteczno-noworoczne. Dalej jest o miłości ("Christmas with You" z gościnnym udziałem Julii Marcell) i samotności ("Away Alone"). Lecz na tym albumie najważniejsza jest i tak muzyka, tym bardziej że zespół, jak zawsze zresztą, chowa się za parawanem angielszczyzny. Surowe aranżacje i melancholijne melodie znów przypominają alternatywne brzmienia zza oceanu; ma ją też ten sam niedbały liryzm co niektóre dokonania Silver Rocket czy solowe płyty Jacka Lachowicza. W odróżnieniu od poprzednich krążków zespołu ten jest trochę bardziej akustyczny. Więcej tu powietrza między dźwiękami, więcej naturalności i więcej wielogłosu.

p


Ten album nie brzmi jak pełnoprawny krążek studyjny, raczej jest dodatkiem do dyskografii, choćby z uwagi na to, że materiał pochodzi z różnych okresów. Brzmiącą dobrze jak na polskie warunki płytę psuje kilka niedoróbek. Delikatne harmonie wokalne to mocny akcent "Sketches for Another Christmas Songbook", choć nie do końca dopracowany: brak im nieco przestrzeni. Niektóre kompozycje rażą bezbarwnością, a szkoda, bo udane melodie tylko wspomogłyby oniryczny nastrój. Dwugłos i wielogłos rozwija się w nich w interesująco, ale równie ważne wydają się gitara, fortepian, kciukowa kalimba i dzwonki, które tworzą klimat melancholii i wyobcowania. Jednak słabo wyróżniające się utwory nie do końca pozwalają nam wsiąknąć w tę muzykę.

Płycie tej, choć programowo wystudzonej emocjonalnie, brakuje prawdopodobnie tego, co skonstruowało ostatni udany album Jacka Lachowicza, poniekąd pokrewny brzmieniom Old Time Radio - dobrych melodii zanurzonych bez przesady w melotronowym i elektronicznym tle. Jednak OTR chyba konsekwentnie nie dbają ani o pogłębienie brzmienia, ani o eksperymenty, przede wszystkim skupiając się na atmosferze. To ona jest najważniejsza i dla tych sennych dźwięków warto mieć ten album, zdecydowanie różniący się od większości zalewających sklepowe półki polskich płyt.




Niepełnoprawny szkic

Tym razem w ich przypadku mamy do czynienia raczej ze szkicem niż pełnoprawnym albumem. Może sprawiają to nie do końca przekonujące pod względem formalnym kompozycje, może świąteczny charakter, a może wynika to z własnego wyboru zespołu, który świadomie chce pozostać na marginesie muzyki? Tak czy owak ȁE;Sketches for Another Christmas SongbookȁD; można bez obciachu trzymać na półce, bo to przyzwoita polska płyta i odświeżająca odmiana w okołoświątecznych zmaganiach z muzyczną komercją.