Dziennik.plMuzyka

Czwartek, 16 lutego 2012

Imieniny: Danuty, Julianny, Daniela

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. -4°C

Internet jedynym ratunkiem dla rynku muzycznego?

2010-03-22 | Ostatnia aktualizacja: 21:56 | Komentarze: 0 | skomentuj

Wczoraj zakończył się South by Southwest, jeden z najważniejszych festiwali kulturalnych w Stanach Zjednoczonych. Wzięli w nim udział także polscy wykonawcy, ale największym wydarzeniem była debata o perspektywach rozwoju rynku muzycznego.

Od 25 lat South by Southwest (SXSW) odbywa się w Austin w Teksasie. To nie tylko ważne wydarzenie muzyczne, ale także festiwal filmowy oraz cały zestaw paneli, dyskusji i konferencji poświęconych rozwojowi rynku kulturalnego na świecie. Z polskiej perspektywy niewątpliwym wydarzeniem był udział w tegorocznej edycji SXSW rodzimych wykonawców: Julii Marcell oraz grup Pustki i L.Stadt.

Polacy na scenę!

Występy u boku gwiazd światowego rocka i popu są dla polskich zespołów niepowtarzalną okazją do zaistnienia na zachodniej scenie. Doświadczył tego choćby najpopularniejszy obecnie na Zachodzie polski zespół Behemoth, który przed premierą swojego ostatniego albumu objechał Stany Zjednoczone, grając na jednej scenie z niekwestionowanymi gwiazdami metalu. Występ Polaków na SXSW jest olbrzymim sukcesem.

"Tam głównym kryterium jest muzyka. Są gwiazdy, które przyciągają publiczność, ale pojawia się wiele grup europejskich, które poza internetem, stronami typu MySpace nie docierają do tamtejszej publiczności" – mówił w jednym z wywiadów lider Pustek Radek Łukasiewicz. I właśnie internet jest jedynym – poza koncertami – sposobem dotarcia do zachodniej publiczności. A takim formom promocji była przede wszystkim poświęcona odbywająca się w ramach SXSW wielka międzynarodowa konferencja na temat przyszłości rynku muzycznego. A wbrew pozorom perspektywy jego rozwoju są więcej niż korzystne.

Facebook czy MySpace?

Czy koniec wielkich wytwórni jest bliski? Czy pliki mp3 wyprą wkrótce fizyczne nośniki? Czy biznes zabije kreatywność artystów? To główne problemy, jakimi zajmowali się zaproszeni menedżerowie, promotorzy, dystrybutorzy, specjaliści od marketingu, publishingu, a przede wszystkim muzycy.

I niezależnie od wielu punktów spornych prawie wszyscy byli zgodni co do tego, że obecny rozwój technologii cyfrowej oraz internetu, postępujący proces globalizacji i powszechny konsumpcjonizm nie prowadzą do chaosu czy kryzysu w kulturze i biznesie, tylko otwierają ważny etap na drodze do rozwoju.

"Nie jestem związana z dużą wytwórnią, jestem tylko ja i nowe media" – mówiła Suzanne Vega podczas dyskusji "Cyfrowy kopniak w tyłek". "Używam raczej Facebooka niż MySpace’a, bo jest prostszy w obsłudze i popularniejszy. Twitter służy mi do wysyłania krótkich informacji o mnie, strona internetowa do aktualizowania danych o koncertach i płytach, a blog do dłuższych tekstów. Myślę, że to powinny być dzisiaj podstawowe narzędzia w rękach artysty.

Podczas paneli dyskusyjnych zarysowały się dwa wątki: jak zmienia się rynek muzyczny i jak powinni zachować się artyści. Uczestnicy debaty "Pięć scenariuszy dla przemysłu muzycznego" obalili mit dotyczący upadku koncernów płytowych. "Wciąż budują one artystom strukturę do funkcjonowania na rynku, zajmują się produkcją płyt, dystrybucją i marketingiem. Nikt nie jest w stanie tego wszystkiego zrobić samemu: dotrzeć do rozgłośni, wykupić reklamy, dostarczyć towaru" – tłumaczył Dave Haynes, który prowadzi popularny serwis mp3 SoundCloud. "Co prawda, każdy może funkcjonować w swojej niszy, wydawać samemu albo w mniejszych wytwórniach, ale duży sukces wiąże się zawsze z dużymi pieniędzmi, które trzeba najpierw wyłożyć, oraz wymaga pomocy fachowców.

Czytaj dalej >>>

Jacek Skolimowski
Źródło: Dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl

Najczęściej komentowane

«