Czarny Dylan i jego synthpopowy wnuk
Płyta "We’re New Here" to dowód, że Gil Scott-Heron wciąż jest rewolucjonistą, a Jamie Smith wie, jak piosenki Herona zagrać na nowo.
- Muzyk The xx w Warszawie
- Płyty, na które czekamy
- Wilcze echa R.E.M.
- Wiemy, kiedy ukaże się nowy album R.E.M.
- Eddie Vedder zagościł u R.E.M.
- 12 najlepszych piosenek R.E.M.
- Powstanie muzeum Johnny'ego Casha
- Proces o gigantyczny przemyt. 1,3 tony kokainy z Kolumbii
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jest ponad 500 odcieni bluesa – powiedział Gil Scott-Heron podczas klubowego koncertu, który potem został wydany na albumie "Winter in America". 37 lat później, na najnowszej płycie "We’re New Here", wrócił do tamtych tekstów i dołożył do nich kolejne oblicze gatunku, tym razem elektroniczne.
Na szczycie muzycznych światów
Na "We’re New Here" spotkały się nie tylko dwa różne muzyczne światy, lecz także dwa pokolenia: Heron, nazywany "czarnym Dylanem", protoplasta hip-hopu, i jego późny, synthpopowy wnuk, Jamie XX Smith, filar uhonorowanego Mercury Prize 2010 zespołu The XX.
22-letni producent, remiksując ubiegłoroczny album 62-letniego Herona "I’m New Here", z rzeźnicką wprawą oddzielił wokale od muzyki. A potem przycinając je, samplując, przetwarzając efektami i okraszając współczesną elektroniką, z 15 piosenek stworzył od nowa 13. Jak mówi: na londyńską modłę.
Efekt przypomina półlegalny mixtape. Heron nie jest jeszcze hip-hopowym dziadygą, ale jednym z największych aktorów muzycznego teatru żywego słowa. Idealnie wpasowuje się – albo raczej wpasowuje go Jamie – w te wszystkie: pogłosy ("NY Is Killing Me"), połamane rytmy ("The Crutch"), minimalistyczne plumkania ("Home"), chórki Glorii Gaynor ("I’m New Here"), klasyczne housowe riffy Rui da Silvy ("Ur Soul and Mine"), cytaty z samego siebie (za bazę tekstową "On Coming from a Broken Home Pt 2" posłużyło "Home Is Where the Hatred Is") oraz smyczki Kanye’ego Westa (wspomniane "On Coming from a Broken Home"). Te ostatnie w zestawieniu z tym, że West na swoim ubiegłorocznym albumie "My Beautiful Dark Twisted Fantasy" zacytował jedno z klasycznych nagrań Herona, brzmią zresztą szczególnie pikantnie.
Muzyka pisana długopisem
"We’re New Here" została skomponowana w biegu i na kolanie, czyli na laptopie podczas trasy koncertowej The XX. Muzyków zachęcił do współpracy szef wytwórni XL Recordings, Richard Russell. Nie udało mu się jednak doprowadzić do spotkania Herona z Jamiem. Ich dyskusja na temat kształtu płyty sprowadziła się do wymiany korespondencji. Tu trzeba nadmienić, że ten, który przez lata był uważany za głos czarnej Ameryki, programowo nie korzysta z komputera i jedynym sposobem skomunikowania się z nim był tradycyjny list, wysyłany pocztą. Nie było więc rady – Smith, który dzięki remiksom Florence and The Machine ("You Got the Love") i Adele ("Rolling in the Deep") zyskał przydomek "geniusza MPC", musiał sobie przypomnieć, jak obsługuje się zwykły długopis. – Trzeba przyznać, że miało to swój urok. Czułem się, jakbym żył w innej epoce – żartuje. Do swojej roboty podchodził jednak absolutnie serio. Gdy Heron to dostrzegł, dał mu całkowicie wolną rękę.


















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!