Nie, bo my w ogóle nie mamy czasu na to, żeby obserwować to, co się dzieje wokół naszego zespołu. Ciągle koncertujemy, jeździmy po świecie i promujemy nasz album. Oczywiście cieszy nas zainteresowanie nami na Wyspach, ale nasze ambicje sięgają znacznie dalej. Marzy nam się kariera międzynarodowa, dlatego zamiast czytać w gazetach pochlebstwa na nasz temat, jeździmy do Ameryki, Azji czy teraz do Europy, gdzie dopiero musimy przekonać do siebie słuchaczy.
Nie ma Cię na Open'erze? Śledź festiwal przez Twittera >>>
Może i mamy po dwadzieścia lat, ale przecież graliśmy wcześniej w różnych zespołach przez ponad pięć. Podobnie z White Lies, pracowaliśmy na naszą pozycję trochę czasu. Moim zdaniem to najlepszy okres, żeby brać się za muzykę – ma się wtedy dużo energii do pracy oraz świeże spojrzenia na życie i muzykę. Do tego odbiór ze strony publiczności jest świetny, bo słuchają jej ludzie w podobnym wieku co my. Natomiast zupełnie nie mamy kontroli nad tym całym szumem medialnym – dziennikarze piszą o tym, co chcą, i tyle. Co najwyżej mogą nam tylko zaszkodzić, budując zbyt duże oczekiwania. A przecież my jesteśmy tylko jednym z wielu brytyjskich zespołów, któremu się udało.
Wpadka na koncercie Arctic Monkeys >>>
To prawda, ja wychowywałem się na metalowych zespołach typu Pantera, Megadeath czy Metallica. Ze starszych rzeczy, których rzeczywiście wszyscy słuchaliśmy, mógłbym chyba tylko wymienić Talking Heads. A zespoły, o których mówisz, poznaliśmy głównie, czytając recenzje naszych płyt. (śmiech) Ludzie kojarzą na przykład barwę głosu Harry’ego z Ianem Curtisem czy nasze mroczne brzmienie z brytyjskimi kapelami z lat 80., ale nie jest to zamierzone. Każdy z nas czymś innym i nie ma to bezpośredniego przełożenia na naszą twórczość. Jeśli ktoś chce wiedzieć, czego naprawdę słuchaliśmy przy nagrywaniu debiutanckiego albumu – to były to m.in. Secret Machines, Blonde Redhead, Scott Walker.
Liderka The Gossip i Duffy zdobyły Gdynię >>>
Mówisz o Fear of Flying? To był nasz zespół jeszcze z czasów szkolnych – spotykaliśmy się w weekend i kopiowaliśmy inne zespoły albo po prostu graliśmy ich cover. To nie było nic szczerego, chcieliśmy tylko pokazać innym, że też potrafimy grać, jak Queens Of The Stone Age czy Interpol i po prostu dobrze się bawić. Potem przyszedł taki momentem w naszym życiu, że mogliśmy iść na uniwersytet tak jak reszta dzieciaków i odpuścić sobie te wygłupy albo poważnie zabrać się za muzykę. W międzyczasie powstała też piosenka „Unifinished Business” i postanowiliśmy zacząć wszystko od nowa właśnie jako White Lies.
Gwiazdy trzeciego dnia Open'era, zespół Buraka Som Sistema, w rozmowie z DZIENNIKIEM >>>
Tak realnie patrząc, to pojawiliśmy się na rynku już po tej fali zespołów. Wielu dziennikarzy od początku starało się nas zwalczać, wyciągając te same porównania i czepiając się poetyki naszych tekstów. Nie śpiewamy o co dziennych sprawach jak Arctic Monkeys i nie wyglądamy tak jak oni. Gramy poważniejszą muzykę i jesteśmy zaskoczeni tym, że w ogóle przebiliśmy się na listach. Natomiast obecnie media skupiają się La Roux, Little Boots czy Florence And The Machine, z którymi wspólnie występujemy i, ludzie wciąż chcą nas słuchać. Ciężko pracujemy na naszą pozycję i nawet jeśli nie będziemy mieli przebojów, to fani i tak zostaną przy nas.
p