Dziennik Gazeta Prawana logo

Co się skończyło, a co zaczęło na Kill ‘em All. Felieton CISZEJ/GŁOŚNIEJ

29 lipca 2023, 15:16
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Metallica "Kill 'em All"
Metallica "Kill 'em All"/Media
Jak mawia zawołanie – skóra i ćwieki na wieki. Ale też w tym tygodniu zapewne niejeden metal przeczesał resztę swej czupryny ze zdumieniem. A to zgodnie z zasadą: powiedz mi z którego roku pochodzi twoja ulubiona płyta, a powiem ci ile masz lat. Tak jest, kultowe "Kill ‘em All" skończyło czterdzieści lat. Znacie je m.in. z miliona memów, o treści "Metallica skończyła się na Kill 'em All".

Ostre granie przechodziło totalną ewolucję w bardzo krótkim czasie. Powiedzmy, że w 1970 ukazał się album założycielski gatunku, czyli słynne „Black Sabbath” zespołu Black Sabbath. W zaledwie 13 lat później (bo co to jest trzynaście lat dla historii muzyki) ukazuje się album totalny. Można powiedzieć, że w wygodnych szatach, w pięknej sali ludzie zaczęli się mościć i urządzać. I wtedy weszła Metallica i po prostu wywróciła stoliki. Dla wielu zaczęła się wspaniała historia, dla wielu właśnie w tym momencie się zakończyła. Bo stwierdzenie, że Metallica skończyła się na Kill ‘em All wcale takie pozbawione sensu nie jest.

We wszystkim ważne jest spojrzenie na tło. W 1983 roku było już po punku. Płytą roku był „ThrillerMichaela Jacksona, który co prawda wyszedł pod koniec 1982, ale w tamtym czasie o płytach, które miały nawet dwa lata mówiło się „stosunkowo nowe”. Rock brzmiał „SynchronicityThe Police. Wszystko znów stawało się formalne i ułożone. A skoro takie było, to wiadomym było, że komuś się to nie spodoba. 

Do tej pory nie wiem, co Kalifornia ma w sobie, że pochodzi stamtąd tylu przedstawicieli ostrego grania. Plaża, wino, surfing – to przecież idealna przestrzeń dla wykwitów klonów Beach Boys, a nie narodzin wielkiej czwórki thrash metalu. 

Metal rozsadzi ci…

„Kill ‘em All” – debiut zespołu Metallica - miał zwać się wcześniej „Metal Up Your Ass” i przyznajcie Państwo, że to totalnie adekwatny tytuł byłby. Bo spójrzmy na te lata osiemdziesiąte. Na mundurki dżinsowe, poduchy na ramionach i podniesione, napuszone włosy. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie z wkładki do płyty, by wiedzieć, że ten zespół jest z innej bajki.

metallika-w-1983-roku-kirk-hammett-cliff-burton-lars-urlich-i-james-hetfiled-37875595.jpg
Metallika w 1983 roku: Kirk Hammett, Cliff Burton, Lars Urlich i James Hetfiled.

Wyrzucenie przed nagraniem płyty Dave’a Mustaine'a było jak najbardziej na ów czas świetnym posunięciem. Nie dało się grać trasy z kolesiem, który nie trzeźwiał. A pojawienie się w zespole Kirka Hammetta było zwiastunem tego, co stało się wizytówką grupy na kolejnych czterech płytach: poetyckiego, pełnego hałasu patosu. 

Mustainowi trzeba jednak oddać to, że to on odpowiadał w dużej mierze za brzmienie Metalliki z początku lat osiemdziesiątych. Hammett dołożył do „Kill ‘em All” raptem dwie współkompozycje. Wyrzucenie z Metalliki Mustaine'a zaowocowało też założeniem Megadeth, ale to temat na zupełnie inne wypracowanie. 

Koniec jest początkiem

Dlaczego metalowcy mówią, że Metallica skończyła się na „Kill ‘em All”? Bo to prawda. Skończyła się taka wybuchowo radosna z klimatami typu „Hit The Lights” czy „Seek and Destroy”. Tylko na tej płycie słychać ducha punkowych korzeni, które później pokazane były przy nagrywaniu przez kwartet coverów. 

Czy to dobrze, że tamta Metallica skończyła się na „Kill ‘em All”? Bardzo dobrze, bo kolejne albumy – z pomnikowym „Master of Puppets” na czele, to historia wielka, ale już innego zespołu. Takiego, który muzyczne dziewictwo stracił w busie i klubach, ale wziął ślub z stadionami. 

Jeśli ktokolwiek kiedykolwiek zagra przy was jedną z pierwszych pięciu płyt Metalliki – zawsze weźcie GŁOŚNIEJ. 

Jeśli ktoś zacznie nadawać, że szkoda, że nagrali jakąkolwiek następną płytę po „Kill ‘Em All”, weźcie CISZEJ. Nie ma sensu słuchać ludzi, którym słoń na ucho.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj