Jej debiut "Deleted Scenes from the Cutting Room Floor" na szczycie listy przebojów w jej rodzimej Holandii utrzymywał się 27 tygodni (bijając rekord "Thrillera" Michaela Jacksona). W Polsce zyskał status podwójnej platyny. Caro zachwyciła powrotem do swingu i jazzu lat 40. i 50., dołączając do tamtego klimatu małe współczesne smaczki: skreczowanie, rapowane solówki, trochę elektroniki. Teraz ukazała się płyta z materiałem z debiutu (plus dwie nowe piosenki) zarejestrowanym w zeszłym roku w Heineken Music Hall w Amsterdamie. Album live uwypukla walory Caro Emerald i jej zespołu, udowadniając, że to idealna muzyka na potańcówkę. Rytmiczna, z humorem, bez kilkuminutowych solówek wybijających z tańca. Trąbki, pianino, skrzypce, gitary i doskonały głos Emerald momentami przechodzący w kabaretową zabawę. Jeżeli kogoś nie porywa do tańca jej szesnastoosobowa orkiestra Grandmono, to znaczy, że już naprawdę nie ma dla niego nadziei na dobrą zabawę na jakimkolwiek parkiecie. Co ważne, płyta wyszła w formatach CD i DVD.

CARO EMERALD | Deleted Scenes from the Cutting Room Floor – Live from Amsterdam | Universal