David Guetta "One Love"
Wyd. EMI 2009
Ocena 1/6


Możecie go nie lubić albo nawet w ogóle jeszcze nie kojarzyć z imienia i nazwiska – ale i tak jego przeboje znacie bardzo dobrze. „When Loves Takes Over” skojarzycie z waszej osiedlowej pizzerii po samplu „Clocks” Coldplay i głosie Kelly Rowland. „Sexy Bitch” zaśpiewany obowiązkowo na autotunie przez Akona dotrze do was na skrzyżowaniu w każdym większym mieście, a „Memories” z Kidem Cudim w roli głównej zaraz towarzyszyć wam będzie przy każdych zakupach w galerii handlowej.

p

Album „One Love” to prawdziwy fenomen tego roku. Chociaż wbrew kosmicznej ocenie magazynu „Rolling Stone” (9,5/10) zainteresowaniu „Los Angeles Times” i sukcesach na liście „Billboardu”, czwartego krążka francuskiego producenta house’owego Davida Guetty nie należy rozpatrywać w kategoriach muzycznych. W końcu jest to zbiór kawałków czysto użytkowych, skrojonych na potrzeby rozgłośni radiowych i jak najszerszej publiczności. Za to pokazuje on ciekawe zjawisko kulturowo-biznesowe. Oto europejska scena klubowa w najbardziej topornym wydaniu podbija amerykański rynek, a gwiazdy r’n’b i soulu wtaczają się na parkiety na Starym Kontynencie i zdobywają sobie nowych fanów. W roli gości znaleźli się tu wszyscy, którzy się teraz liczą – łącznie z Ne-Yo i Will.I.Am. A biorąc pod uwagę ich ostatnie produkcje inspirowane eurodance’em i techno, ta współpraca była nieunikniona i powinna wyjść na dobre obydwu stronom. Nie wyszła...

Przed Guettą staje wielka szansa powtórzenia sukcesów Paula Oakenfolda, Paula Van Dyke’a czy Tiesto. Szkoda tylko czasu słuchaczy.