Dziennik Gazeta Prawana logo

Festiwal w Opolu... i nie zmienia się nic. "Od Opola do Opola" - dla kogo to przedstawienie? [OPINIA]

15 czerwca 2019, 09:42
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Majka Jeżowska i Krystyna Prońko na scenie festiwalu w Opolu. Czerwiec 2019
Majka Jeżowska i Krystyna Prońko na scenie festiwalu w Opolu. Czerwiec 2019/PAP
Zastanawiam się, dla kogo przeznaczony jest taki koncert, jak wczorajszy. Zanim zobaczyliśmy całkiem ciekawe "Debiuty", miało miejsce przedstawienie, które (pominąwszy technikę) mogło się równie dobrze odbyć w 1989 roku.

W Dziennik.pl przypominamy, jak wyglądała Polska w 1989 roku i jak bardzo zmienił się kraj od czasu, kiedy 4 czerwca dokonaliśmy pamiętnego wyboru. Natrudziliśmy się redakcyjnie, znaleźliśmy różne przykłady, pokazaliśmy, gdzie zmieniło się wiele, a gdzie zdecydowanie za mało. Gdyby posłuchać muzyki, która płynęła ze sceny podczas wczorajszego koncertu można by odnieść wrażenie, że poza techniką sceniczną i realizacją nie zmieniło się nic. Że w polskiej muzyce nie wydarzyło się nic takiego, co warto było pokazać, odnotować. Że nie ma nowych zjawisk, za którymi idą tłumy. I że wreszcie jesteśmy krajem głupich Mamoniów, którzy w kółko puszczają sobie to samo. Ale rzecz w tym, że nie jesteśmy.

Słuchamy wielu innych gatunków, a tradycyjny estradowy pop, choć cały czas obecny, cały czas przyciągający do sal koncertowych, stanowi w przekroju całej polskiej sceny muzycznej mniej niż pięć procent tego, czego pożądamy, wyboru dokonując portfelami.

12399335-felicjan-andrzejczak-w-opolu-zaspiewal.jpg
Felicjan Andrzejczak w Opolu za

Takie poczucie, taki odbiór wczorajszego Opola potęguje też przesyt jubileuszów, którymi jesteśmy ze sceny najsłynniejszego w Polsce amfiteatru (i nie tylko, bo choroba ta to część ponurej festiwalozy po polsku) karmieni - czy tego chcemy, czy nie. Nie chce odbierać nic jakości wykonań, bo większość artystów stanęła na wysokości zadania. Ale chciałbym znać odpowiedź, czym kieruje się TVP, które zamiast pokazywać nowe zjawiska, idzie na łatwiznę, posługując się nazwiskami takimi jak - z całym szacunkiem - Majka Jeżowska lub Felicjan Andrzejczak. Nie chcę odbierać nic z dorobku, scenicznego doświadczenia. Nikt i nic nie odbierze wyżej wymienionym wkładu w polską muzykę. Ale co u licha robili oni na koncercie ", który miał być z założenia podsumowaniem tego, co wydarzyło się w muzyce w ciągu ostatniego roku. Moja małomiasteczkowa głowa tego nie jest w stanie pojąć.

Odnotowałem pojawienie się Roksany Węgiel, Piotra Cugowskiego czy Landberry. Ale czy nie jest tak, że reprezentowana przez nich bezpieczna stylistyka pasowałaby do tego, co działo się w 1989 roku?

Oczywiście ci, którzy dotarli do Debiutów zobaczyli kawałek innej muzycznej Polski. Jeśli dotarli.

Wiem. Nie muszę. Każdemu z nas pozostaje w końcu tylko dokonanie wyboru za pomocą pilota, czyli przełączenie na inny kanał. Albo znalezienie na YouTubie jednej z wielu transmisji koncertów na żywo ze świata.

I tylko festiwalu w Opolu żal. Taki wspaniały niegdyś był.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj