Mroczny numer "Sanctified" z rockową, zgrzytającą gitarą i zabawą klawiszami daje nadzieje na wyjątkowy krążek. Nadzieja rozpływa się jednak równie szybko jak lody na słońcu. Drugi kawałek "Did You Miss Me (I'm a Veronica)" wkracza delikatnie na ścieżkę irytującego popu, ale jeszcze ratują go zmiany klimatu w trakcie piosenki. Potem "The Veronicas" staje się nieznośny i tak jest niemal do końca. Bliźniaczki Lisa i Jessica Origliasso atakują swoimi krzykliwi wokalami i popem z naleciałościami rocka i electro, w którym nie ma krzty oryginalności. Irytująco jest do 13. piosenki (płyta ma ich aż 14). Ostatnie dwie kompozycje na "The Veronicas" to stonowane ballady z gitarami na pierwszym planie.
Materiał powstawał pod okiem producentów pracujących wcześniej m.in. z Nirvaną, Björk i Silverchair, ale chyba panowie się nie przyłożyli, bo poza początkiem i końcówką nie ma tu do czego wracać. Płyta zbiera na świecie mieszane recenzje. Obawiam się, że The Veronicas pozostaną wielką gwiazdą tylko w rodzimej Australii.
The Veronicas | The Veronicas | Sony Music



Reklama