Jakie masz plany na Rok Chopinowski?
Filip Wałcerz*:
Chyba żartujesz. Dobrze wiesz, że to nie mój repertuar. Choć pamiętam, że to występy Stanisława Bunina, zwycięzcy Konkursu Chopinowskiego w 1985 roku, sprawiły, że postanowiłem zostać klasycznie wykształconym pianistą. Chopina grywałem oczywiście za młodu i podczas studiów, ale nie sądzę, bym kiedykolwiek był na tyle zadowolony ze swojego Chopina, by wykonywać go publicznie. Myślę, że to nie moja bajka.

I Akademia Muzyczna w Poznaniu uczyniła cię specjalistą od współczesnego repertuaru?
Zdecydowanie nie. Polskie uczelnie nie przygotowują nawet do wykonywania XX-wiecznych klasyków, jak Cage czy Stockhausen, nie mówiąc już o muzyce najnowszej. Zresztą, skoro pianistów doświadczonych w dziedzinie współczesnego repertuaru w Polsce można policzyć na palcach jednej ręki (m.in. Zygmunt Krauze, Szabolcs Esztenyi...), to skąd wziąć pedagogów? Młodzi muzycy uzależnieni są więc od międzynarodowych kursów mistrzowskich, które mnie samego w największym stopniu ukształtowały. Jestem jednak dobrej myśli, bo widzę, że odbiorców takiej muzyki nie brakuje i wciąż przybywa. Po prostu moda na awangardę, podobnie jak na stylowe wykonawstwo baroku, dociera do Polski z kilkudziesięcioletnim opóźnieniem. Problem stanowi dziś głównie komunikacja pomiędzy kompozytorami i wykonawcami a potencjalnymi słuchaczami. Jego rozwiązanie zależy natomiast od decydentów naszej kultury i oświaty, którzy bardzo powoli przekonują się, że w muzykę współczesną także warto inwestować.

A jednak Filharmonia Łódzka to wciąż jedyna oficjalna instytucja organizująca regularne koncerty muzyki współczesnej?
Bo filharmonie, z właściwą im konwencją słuchania oraz przywiązaniem do historycznego repertuaru, wcale nie stanowią najlepszego miejsca dla nowoczesnej muzyki. Ta ostatnia już dawno wyszła z marmurowych gmachów, przenikając do galerii sztuki, klubów oraz przestrzeni industrialnych. Na koncerty naszego zespołu (an ARCHE NewMusicEnsemble) przychodzi garstka klasycznych melomanów i muzyków, za to wielu młodych ludzi: studentów, plastyków, a nawet sportowców!


Bo też nie grywacie wyłącznie akademickiego repertuaru?
Cóż, bogactwa współczesnej muzyki nie warto ograniczać do sfery tak zwanej akademickiej kompozycji. Rafał Zapała, współtwórca an ARCHE i nasz nadworny kompozytor, jest przede wszystkim perkusistą, eksperymentatorem i producentem, znanym m.in. z takich formacji jak Loco-Star czy Drum Machina. Natomiast formalną naukę kompozycji na akademii muzycznej rozpoczął dopiero kilka lat temu. Oprócz wykonywania muzyki młodych polskich kompozytorów współpracujemy też chętnie z twórcami klubowej lub bardziej eksperymentalnej elektroniki. Szukamy swojego repertuaru i brzmienia, nie chcemy być kolejnym zespołem od muzyki współczesnej do wynajęcia.

Bliżej wam chyba do Kronos Quartet niż do Ensemble Intercontemporain?
Zdecydowanie tak. Nie chcemy stać się instytucją utrzymywaną przez Ministerstwo Kultury albo uczelnię wyższą. Pragniemy działać jak zespół rockowy: grać koncerty swojej muzyki dla bardzo różnej publiczności, w różnych miejscach i zarabiać na tym uczciwe pieniądze. Oczywiście w Polsce to bardzo trudne - także dlatego, że nieoficjalny rynek muzyki współczesnej jest dopiero w powijakach - ale nie zamierzamy się poddawać.



*Filip Wałcerz (ur. 1980), pianista i kameralista. Specjalizuje się w muzyce współczesnej oraz muzyce XX wieku. Dokonał polskich prawykonań kompozycji Davida Taddiego i Karlheinza Stockhausena. Jest współzałożycielem an ARCHE NewMusicEnsemble oraz an ARCHE NewMusicFoundation